|
|
Najwięcej podziwu budzą w nas drzewa. Od najdawniejszych czasów ludzie otaczali je czcią i boskością. Już Władysław Jagiełło zagroził śmiercią temu, kto samowolnie wyciął cisa - uważanego za królewskie drzewo.
Nie trzeba być specjalistą od ochrony środowiska, czy ekologiem, aby wiedzieć, że drzewa to "zielone płuca świata" i dom dla wielu znanych i nieznanych mieszkańców - od ptaków począwszy - na mrówkach, krocionogach i grzybach skończywszy. To największe "fabryki" życiodajnej materii na Ziemi, regulatory zasobów wodnych, temperatury, wilgotności i najlepsze jonizatory powietrza, a więc obrońcy przed wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi m.in. za powstawanie nowotworów w żywych organizmach, nie wyłączając organizmów ludzkich.
Przyjrzyjmy się niektórym z "zielonych mieszkańców Ziemi Lubańskiej":
|
Sosna wejmutka także przywędrowała do Europy z Ameryki. To mieszkanka mroźnych terenów USA i Kanady. Jej igły zebrane w pęczki po pięć tworzą charakterystyczne miotełki. Sprowadzono ją, ponieważ osiąga bardzo duże przyrosty w krótkim czasie, jest odporna na mrozy i nieźle rośnie w miastach. Jest także ozdobą parków. Obok daglezji stanowi najważniejszy obcy gatunek lasów iglastych w Polsce. Obecnie nie jest sadzona w lasach, gdyż niszczy ją rdza wejmutkowo - porzeczkowa. Potwierdza to zasadność zakazu wprowadzania gatunków obcych do rodzimego środowiska. Warto wiedzieć, że nie wolno sadzić wejmutek tam, gdzie rosną porzeczki a szczególnie porzeczki czarne. Nasz wejmutka ma 130 lat. |
|
|
|